Nawyk, który usunął stres z mojego życia.

 In The Innovator Blog

Większość z nas chciałby zrealizować to duże zadanie, osiągnąć te istotny cel, zrealizować to duże marzenie. Czujemy, że wtedy bylibyśmy zadowoleni z tego co mamy, kim jesteśmy, co osiągnęliśmy. Jednak, jeśli już tam jesteśmy, okazuje się, że dalej znajduje się jeszcze więcej do zrealizowania, osiągnięcia i zmaterializowania.

Pojawia się więc potrzeba dalszego biegu, dalszej pracy, dzięki której osiągniemy to kolejne marzenie, założenie i ten kolejny wielki cel. Enter. Loop – czyli schemat się powtarza i powtarza.

Budowanie swojej wartości, wartości swojego biznesu na tym co będzie, na kolejnym wielkim celu jest wyczerpujące, ponieważ umysł operuje wówczas w luce pomiędzy tym gdzie jest obecnie a dokąd zmierza.  Ciągłe przesuwanie mety rodzi poczucie lęku, ponieważ funkcjonujemy pod ciężarem pytania “czy na pewno tam dojdę?”. Wielu ambitnych i zdolnych ludzi, ugina się pod presją nieuchwytnego celu, który rodzą kolejne marzenia, kolejne plany sprzedaży, kolejne założenia.

Warto pamiętać, że każda czynność np. dobrze napisany mail, zaproszenie na konferencję w charakterze key note speakera, zlecenie od klienta, jest osiągnięciem. Jego rola jest o tyle ważna, że małe kroki budują wielkie osiągnięcia. Potrzebna jest umiejętność dostrzeżenia tych małych kroków, małych zdobyczy. One budują wielkie osiągnięcia. Jednak to nie wystarcza, aby radzić sobie z napięciem wynikającym ze ścigania kolejnych celów. Potrzeba jeszcze zakochania się w procesie a nie w celu. Wydaje się to być trudne, ale jeśli dostrzeżemy małe zwycięstwa, stanie się to bardzo łatwe, wręcz automatyczne, intuicyjne.

Miłość do procesu jest czymś magicznym. Kolejne spotkanie z klientem, kolejny email, zapytanie o spotkanie z inwestorem stają się wyzwaniem. Jeśli skupisz swój umysł na kroku a nie na celu, każde kolejne wydarzenie staje się małą sprawą, która prowadzi samoczynnie do wielkiego celu. Skupienie na procesie, na obecnie wykonywanym zadaniu przenosi uwagę na to co dzieje się tutaj. Automatycznie cel do którego zmierzamy staje się efektem ubocznym, codziennych drobnych czynności i akcji. Rodzi się samoczynnie.

 

  • Niby oczywiste, lecz oczywiście w praktyce wygląda inaczej. Wszędzie wokół głównym motorem działania jest cel. Każdy podkreśla, że droga ku temu może być długa i trudna. Tym wpisem przestawiasz delikatnie tryb myślenia. Nawracasz na dobre tory. Z każdego małego kroku, małego procesu można mieć satysfakcję, może nawet poczucie dumy, a to motywuje do celu, który z każdym procesem jest coraz bliższy osiągnięciu. Dzięki. Pozdrawiam

    • Arek Skuza

      Like Darek

Start typing and press Enter to search